Czy on się obrazi, jeśli zaproponuję gadżety erotyczne?

gadżety erotyczne
Halo? Kto tam? Nie, chyba nie do tego służy ta Lelo Wand

Czego się dowiesz:

  • Zastanawiasz się czy on się obrazi, jeśli zaproponujesz gadżety erotyczne? Nie jesteś sama.
  • Kobiety często umniejszają swoje potrzeby w sypialni z obawy, że partner/ka pomyśli sobie, że są „za bardzo”.
  • Nasza kultura wmawia kobietom, że nie powinny być zbyt wymagające, szczególnie w sferze seksu.
  • Zastanów się, czy nie uciszasz swoich pragnień i jak to może wpływać na Twoją intymność.
  • Pierwszy krok do wyjścia z tej pułapki poświęcania się to nauka mówienia o swoich potrzebach.

Mężczyźni. Sporo o nich myślę ostatnio. Tak na zewnątrz nasza kultura zbudowała obraz silnego faceta. Takiego, co to nic go nie jest w stanie powalić. Macho, pewnego siebie i swoich możliwości.

Od środka wygląda to jednak zupełnie inaczej. W zaciszu sypialni wiele kobiet inaczej postrzega swoich facetów. Ile to już razy klientka powiedziała mi:

„Boję się zaproponować mu korzystanie z seks gadżetów, gdy jesteśmy razem. Nie chcę, żeby on źle się poczuł”.

Inne umniejszają swoje pragnienia i robią to, co on chce. Dostosowują się do jego potrzeb, idą za jego przyjemnością. A kończy się to tym, że on sobie radośnie dochodzi, a Ty zostajesz z niczym. Albo masz poczucie, że niewiele miałaś z tego satysfakcji. Nic dziwnego, że kobiety narzekają na niskie libido!

Widzę dużo lęku wśród par, szczególnie damsko-męskich. Ona nie chce go wystraszyć. Martwi się, że urazi jego ego prosząc, żeby polizał jej cipkę.

Dlaczego umniejszamy swoje potrzeby w seksie?

Mam kilka teorii na temat tego, dlaczego kobiety poświęcają swoją przyjemność w łóżku:

Traktowanie mężczyzn jak dzieci

Zawsze, gdy widzę takie teksty na grupie w social mediach, łapię się za głowę:

To takie duże dziecko”.

„Mam wrażenie, że wychowuję trójkę dzieci. A tylko dwoje z nich jest małych. Mój mąż jest jak trzecie dziecko, którym trzeba się zajmować”.

Te kobiety nie widzą w swoich partnerach czy mężach silnych facetów. Postrzegają ich jako delikatne istotki, które trzeba chronić. I nie ma opcji, żeby takie podejście nie odbiło się negatywnie na seksie.

Żeby w pełni cieszyć się życiem intymnym, musisz skupić się na swoich potrzebach. Nie możesz non stop zaspokajać pragnień drugiej osoby. I na pewno nie powinnaś powstrzymywać się przed zaproponowaniem gadżetu erotycznego albo poproszeniem go o jakąś konkretną pieszczotę.

Przekonanie, że facet musi prowadzić

My, ludzie, mamy niebezpieczną tendencję do uogólniania i upraszczania. Na przykład bierzemy sobie porady dotyczące danej sfery życia i przenosimy je jeden do jednego do innej. Tak to wygląda w przypadku tańca.

Pamiętasz film „Dirty Dancing”? Ach, ta erotyczna energia, to połączenie bez słów na parkiecie. I mężczyzna, który prowadzi swoją partnerkę w rytm muzyki.

Rzeczywiście, w tańcu przydaje się zwykle, gdy jedna osoba (i niekoniecznie musi to być mężczyzna) prowadzi. Ale spróbuj tego samego w łóżku i masz przepis na katastrofę.

Jeśli pozwalasz mężczyźnie za każdym razem przejmować inicjatywę w seksie, są duże szanse, że nie będziesz miała orgazmu. W ogóle możesz mieć z tej całej zabawy niewiele satysfakcji.

Jasne, czasem gra w dominację i uległość ma swój urok. Ale żeby to działało na korzyść was obojga, musicie o tym rozmawiać przed, w trakcie i po seksie. Ale o tym za chwilę.

Wiara, że kobieca przyjemność nie jest ważna

Zastanów się, ile razy poświęcałaś swoje potrzeby w łóżku. Myślisz, że tego nie robisz? Sprawdź! Tu kilka przykładów:

  • Bolało cię, ale on był tuż tuż przed orgazmem, więc zagryzłaś zęby, żeby on mógł dojść.
  • Chciałaś, żeby on dał ci oral, tak przynajmniej pół godziny powolnych pieszczot, ale już po pięciu minutach przerwałaś mu i zachęciłaś do stosunku myśląc, że pewnie się zmęczył.
  • Udawałaś orgazm.
  • Chciałaś wprowadzić do sypialni gadżety erotyczne. Kupiłaś sobie nawet wibrator. Ale w kluczowym momencie nie wyjęłaś go z szuflady, bo bałaś się, jak partner zareaguje.

Dołujące, prawda? Ale walczymy tu naprawdę z niezłym ciężarem historii i tradycji. W większości znanych nam społeczeństw to męska przyjemność była ważna. Kobiety istniały dla męskiej rozrywki (i do rodzenia dzieci). Ich ciała były (a w niektórych miejscach na świecie nadal są) własnością rodziny, a potem męża.

Nawet jeśli żyjesz w postępowym kraju, niesiesz to w sobie. I mężczyźni także, na poziomie świadomym lub nieświadomym, nierzadko w to wierzą. I to się objawia w naszym codziennym życiu.

Odkąd zostałam mamą dostrzegam wyraźniej, jak inaczej traktuje się chłopców i dziewczynki. Na przykład na jakimś spotkaniu rodzinnym ludzie inaczej reagują, gdy mały chłopiec zaczyna dotykać swojego penisa. Jest może lekkie zakłopotanie, ale też dużo śmiechu i komentarze w stylu „chłopaki tak mają”.

A teraz odwróćmy tę sytuację. Mała dziewczynka, na rodzinnym spotkaniu, pakuje ręce w majtki. Albo (o zgrozo!) zaczyna się rozbierać. Reakcja zwykle jest bardzo stanowcza i negatywna. I nie chodzi tu tylko o ochronę dzieci przed nadużyciem.

Moim zdaniem pokazuje to także nasz stosunek do męskiej i kobiecej seksualności i przyjemności. Od najmłodszych lat. Tu nigdy nie ma miejsca na „dziewczynki tak mają”. Jest raczej „dama tak się nie zachowuje”. Nie ma porozumiewawczych uśmiechów. Jest potępienie ciekawości i zainteresowania swoim ciałem.

strach przed byciem wymagającą
Fot. Vlada Karpovich dla Pexels

Strach przed byciem zbyt wymagającą

To wiąże się mocno z tym, jak wychowujemy chłopców i dziewczynki. Te same cechy, które chwalimy u mężczyzn potępiamy u kobiet.

Mamy w polskim takie określenie „babochłop”. Kobieta, która wygląda i zachowuje się jak stereotypowy mężczyzna, nie jest postrzegana pozytywnie.

„Zachowała się jak zimna suka”, słyszymy kolegów obgadujących szefową.

„Nie dzwoń do niego, bo uzna, że jesteś zdesperowana”, słyszymy od dobrze nam życzących przyjaciółek, gdy szukamy sobie nowego partnera.

Ten lęk przed tym, aby nie wypaść na zbyt wymagającą, zbyt asertywną, promieniuje także do naszych sypialni.

  • Kiedy ostatnio poprosiłaś swojego kochanka, żeby zrobił coś dokładnie tak, jak chcesz, tak długo jak chcesz?
  • Kiedy ostatnio krytykowałaś siebie w myślach, np. w ten sposób: „Nie mogę prosić o to, to za dużo.” Albo „Nie mogę mu tego zaproponować, bo pomyśli, że jestem samolubna”.

Czy umniejszasz swoje potrzeby w łóżku?

Zastanów się teraz przez chwilę i sprawdź czy nie rezygnujesz z tego, co dla Ciebie ważne w seksie. Dotyczy to nas wszystkich, ale chyba szczególnie kobiet w związkach z mężczyznami.

  • Ile razy umniejszałaś swoje potrzeby, żeby partner/partnerka poczuł/a się lepiej?
  • Ile razy jęczałaś czy nawet udawałaś orgazm, żeby go/jej nie rozczarować?
  • Ile razy gryzłaś się w język, żeby nie powiedzieć, czego pragniesz, bo nie chciałaś wystraszyć kochanka/kochanki?
  • Ile razy rozważałaś korzystanie wspólnie z gadżetów erotycznych, ale nigdy o tym nie wspomniałaś, bo bałaś się, że zostanie to źle odebrane?

Jeśli odnalazłaś się choć w jednej z tych sytuacji, zadaj sobie pytanie: czy to Ci służy? Czy to Ci pomaga cieszyć się seksem, mieć fantastyczne orgazmy i dobrze się bawić?

Fot. Anastasia Shuraeva dla Pexels

Jak mieć seks, jakiego pragniesz?

Mam dla Ciebie kilka podpowiedzi, jak możesz sięgnąć po to, czego potrzebujesz w łóżku:

Praktykuj radykalną szczerość

Jestem wyznawczynią idei radykalnej szczerości. To praktykuję (lepiej lub gorzej) w swoim związku i seksualnych połączeniach. Nie jest to prosta ścieżka, ale w moim odczuciu najbardziej uczciwa.

Mówiąc, czego chcesz, a czego nie chcesz w łóżku, okazujesz partnerowi/partnerce szacunek. Nie traktujesz go/jej jak małego dziecka, które wymaga ochrony. Traktujesz drugą osobę jak dorosłą. Jak równego partnera/partnerkę w przyjemności.

Weźmy te gadżety erotyczne Możesz wyjąć wibrator czy stymulator łechtaczki z szafy i zacząć się nim bawić. Jeśli partner/ka będzie chciał/a Cię o coś zapytać, albo będzie mieć wątpliwości, jest dorosły/a i może to zrobić.

A jeśli zapyta Cię o coś w stylu „czy to znaczy, że już Ci nie wystarczam/już mnie nie kochasz”, bądź gotowa/y szczerze odpowiedzieć. Możesz na przykład wyjaśnić, że lubisz kochać się z nim/nią, ale chcesz dodać gadżet, żeby mieć jeszcze więcej przyjemności.

Zapomnij, że w seksie trzeba się dzielić

Zapomnij o poradach rodem z piaskownicy: „kochanie, trzeba dzielić się zabawkami z innymi dziećmi”. Jesteś już dorosła i masz prawo do skupienia się na sobie. Dotyczy to także Twojego życia intymnego.

Większość ludzi uważa, że dobry seks polega na tym, że dwie osoby po równo skupiają się na przyjemności własnej i partnera/partnerki. Ale prawda jest taka, że to Ty masz skupić się na tym, czego potrzebujesz (i pozwolić partnerowi/partnerce) zrobić to samo.

Weźmy słynną pozycję 69. Osobiście jej nie znoszę, a Ty? Niby każdy ma być zadowolony, ale dla mnie to tylko niepotrzebny rozpraszacz. Gdy oboje staracie się uszczęśliwić siebie nawzajem w tym samym czasie, trudno jest skupić się na własnych doznaniach. Może masz inaczej, ale przyjrzyj się temu. Czasem prościej jest, gdy najpierw jedno popieści drugie, a potem na odwrót.

Naucz się mówić, czego chcesz

Gdy ignorujesz swoje potrzeby w łóżku nie wyświadczasz ani sobie ani partnerowi/partnerce żadnej przysługi. Jeśli jej/jemu na Tobie zależy, będzie się przecież chciał/a dowiedzieć, co Cię kręci.

Pamiętaj, że Twój kochanek/kochanka nie czyta w Twoich myślach! Jeśli nic nie mówisz, albo udajesz, że wszystko jest OK, gdy nie jest, on/ona nie ma szans nauczyć się Ciebie i poprawić to, co nie działa.

Jeśli chcesz zacząć korzystać z gadżetów, musisz to powiedzieć na głos. Jeśli chcesz dłuższych pieszczot albo spróbować czegoś nowego, to także musisz zakomunikować.

Wiem, że nie jest łatwo znaleźć w sobie odwagę, by mówić o swoich potrzebach w seksie. Dlatego z pomocą seksuologa/seksuolożki jest to łatwiejsze.

W mojej pracy rozmawiam z klientami/klientkami o seksie każdego dnia. Sama też w swoim życiu praktykuję intymną komunikację, ciągle ją poprawiając. Mogę poprowadzić Cię od nieśmiałości i niepewności do poczucia, że mówienie o intymnych tematach jest proste.

Na co dzień pracuję jako seksuolog online w języku polskim, angielskim, a czasami także niemieckim. Jeśli Twój partner/ka nie mówi po polsku, może to być dodatkowa trudność w waszej komunikacji. Dowiedz się więcej o pakietach moich sesji i umów bezpłatną konsultację, aby dowiedzieć się jak mogę pomóc Ci cieszyć się lepszym seksem.

A jak jest u Ciebie? Sięgasz swobodnie po gadżety erotyczne czy masz jakieś obawy czy zawstydzenie z tym związane?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.